wtorek, 12 maja 2015

Rozdział 9

* 3 tygodnie później *

* ( z perspektywy Alex ) *

Od ostatniej kłótni z Harrym, minęły trzy tygodnie. Przez ten czas, bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi, a ja muszę przyznać, że chyba zaczynam coś do niego czuć, pomimo tego, jaki był w stosunku do mnie na początku naszej znajomości..

 Gdy się obudziłam, na moją twarz wkradł się uśmiech, gdy pomyślałam, że dzisiaj całą grupą wybieramy się do wesołego miasteczka.. Zrzuciłam z siebie kołdrę i wstałam. Ruszyłam w stronę kuchni.. Gdy tylko weszłam do tego pomieszczenia, spostrzegłam, że nikt już nie śpi i że chłopaki też już tutaj są..
- Oo nasza śpiąca królewna już wstała - powiedział Harry a reszta zaczęła się śmiać..
- Spadaj, lokowaty ! - odgryzłam się mu i rzuciłam mu w twarz ścierką.. Spojrzał na mnie gniewnie i szybkim ruchem wstał z krzesła.. Zaczął mnie gonić.. Biegłam, ile sił w nogach, w końcu dobiegając do mojej sypialni.. Nie zdążyłam zamknąć drzwi na klucz, gdy wparował tam Harry. Uśmiechnął się cwaniacko i zaczął się do mnie zbliżać. Cofałam się, gdy nagle moje nogi dotknęły łóżka.. Loczek popchnął mnie na nie i ukucnął nade mną. Zaczął mnie gilgotać..
- Ha..Haary n..nie mogę odd..oddycha...ać - powiedziałam to, przez śmiech.. Harry przestał, ale pozostał. w tej samej pozycji.. Jego twarz, zaczęła przybliżać się do mojej, ze wspaniałym uśmiechem, który ja odwzajemniałam.. W momencie gdy nasze wargi miały się ze sobą zetknąć, usłyszeliśmy głos Louisa..
- Nie chcemy wam gołąbki przeszkadzać, ale za 10 minut wychodzimy ! - powiedział i wyszedł śmiejąc się.. Harry westchnął i wstał, pomagając przy tym, również podnieść się mi.. Gdy szłam w stronę szafy, chłopak z burzą loków na głowie, złapał mnie za nadgarstek i obrócił w swoja stronę po czym powiedział..
- Czegoś chyba nie dokończyliśmy.. - spojrzał w moje oczy i zaczął się przybliżać.. Jego usta, delikatnie musnęły moje ..
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, którego nikt dotąd nigdy nie widział.. Po tym pocałunku, byłam w zupełności pewna, że czuję coś do Harrego..
- Alex, czy Ty.. no.. poszłabyś gdzieś ze mną dziś wieczorem ? - zapytał niepewnie Harry..
- Ale gdzie ? - jejciu, czy on właśnie zaprosił mnie na randkę ? !
- Niespodzianka - odpowiedział i się do mnie uśmiechnął.
- Dobrze, pójdę - przystałam na jego propozycję.. Rozpromienił się jak pięcioletnie dziecko, które dostało lizaka.. W jego oczach zobaczyłam iskierki szczęścia.. Postanowiliśmy, że zejdziemy już na dół. gdzie czekali na nas nasi przyjaciele.. Ja musiałam jeszcze na chwilę zostać u siebie w pokoju, żeby się jakoś ogarnąć a Harold już wyszedł.. Podeszłam do mojej szafy, i zaczęłam wybierać ubrania.. W końcu wybrałam coś w miarę odpowiedniego do wesołego miasteczka i ubrałam się w to..
Włosy związałam w luźnego koka i zrobiłam lekki makijaż, następnie ruszyłam do kuchni.. Gdy zeszłam, wszyscy stali koło drzwi gotowi do wyjazdu. Wyszliśmy na zewnątrz i Nat zamknęła drzwi.. Podzieliliśmy się na dwie grupy, bo było nas zbyt dużo i nie zmieścilibyśmy się do jednego samochodu.. Ja jechałam z Harrym i z Louisem..  Z Perrie, Eleanor i Sophią, mieliśmy spotkać się na miejscu.. Wsiedliśmy do samochodów i ruszyliśmy w stronę wesołego miasteczka...

***
_________________________________________________________________________________

Jeej ! Nie było mnie ponad miesiąc i w końcu zebrałam się żeby napisać ten rozdział ! :) Zapraszam do czytania :D

Czytasz = komentujesz :D

Komentarze to dla mnie bardzo duża motywacja do dalszego pisania :)))

niedziela, 5 kwietnia 2015

Rozdział 8

* ( z perspektywy Harrego ) *

Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie ! Alex wybaczyła mi i w końcu koniec z tymi kłótniami. Ona tak bardzo mi się podoba.. Odkąd wtedy, tam w studio, zobaczyłem ją, wiedziałem od razu, że prędzej, czy późnej zakocham się w niej.. I tak właśnie się stało. Wyznałem jej tylko, że mi się podoba. Gdybym powiedział, że się w niej zakochałem, pewnie by uciekła jak najdalej stąd. Muszę zaprosić ją jutro na randkę. Oby się zgodziła.. Po moich, jakże głębokich przemyśleniach, zobaczyłem, że Alex śpi.. Nie chcąc jej budzić, powiedziałem chłopakom, że zaniosę ją do jej sypialni. Kiwnęli głowami, nadal patrząc na ekran telewizora, pewnie nawet nie słuchając co do nich mówię.. Wziąłem ją delikatnie ma ręce, a ta wtuliła się w zagłębienie mojej szyi, dalej śpiąc.. Zaniosłem Alex, do jej pokoju i delikatnie położyłem ją na łóżku. Zastanowiłem się chwilę, czy mam położyć się obok niej, czy wyjść. Niestety wybrałem to drugie, bo gdy rano by się obudziła, raczej by mnie zabiła.. Ruszyłem w stronę drzwi, i jeszcze raz odwracając się i spoglądając jak piękna jest Alex, wyszedłem.. Powiedziałem Liamowi, Zaynowi i Lou , że idę do domu. Wstali ze swoich miejsc, mówiąc, że też idą.. Wzięliśmy nasz samochód i ruszyliśmy w stronę naszego mieszkania..

* ( z perspektywy Nat ) *

Gdy Alex wybiegła z pokoju, Niall zaproponował mi pójście na spacer. Zgodziłam się i wyszliśmy. Spacerowaliśmy po parku, lampy oświetlające chodnik, dodawały temu wszystkiemu magicznego uroku.. Niall objął mnie w talli, i nawet się temu nie sprzeciwiłam. Nie chciałam popsuć tej wspaniałej chwili. Szliśmy w milczeniu. Wystarczała nam tylko swoja obecność. Tylko ja i on. Sami w blasku lamp i księżyca.. W pewnej chwili stało się coś nieprzewidzianego.. Niall obrócił mnie w swoją stronę i przybliżył swoją twarz do mojej.. Jego wargi odbiły się na moich.. W tym samum czasie zaczął padać deszcz.. Uśmiechnęłam się w jego usta.

 Muszę przyznać, że to było coś pięknego ! Gdy tylko się od siebie odsunęliśmy spojrzałam w jego oczy. Był w nich taki blask.. Uśmiechnęłam się do niego, co on od razu odwzajemnił. Złapałam się za ramiona, ponieważ było mi trochę chłodno a byłam w samej koszulce. Niall to zauważył i dał mi swoją bluzę..
- Ale Niall, Tobie będzie zimno - powiedziałam trochę smutna, z powodu, że teraz blondyn będzie musiał marznąć i do tego moknąć..
- Nie przejmuj się mną. Jesteś dziewczyną i jest Ci zimno, a ja jako dobrze wychowany chłopak, mogę marznąć za Ciebie.. - uśmiechnął się do mnie...
- Dziękuję - powiedziałam, i w podziękowaniu cmoknęłam go w policzek .. Na jego twarzy widniał jeszcze większy uśmiech niż wtedy, gdy widzi jedzenie Haha..
- Dla Ciebie wszystko, księżniczko - powiedział i znów jego ręka wylądowała na mojej talii..
- Wracajmy już do domu - zaproponowałam.. Niall zgodził się kiwnięciem głową.. W drodze powrotnej do domu, znów szliśmy w milczeniu.. Gdy dotarliśmy do drzwi odwróciłam się do niego z uśmiechem..
- Wejdziesz ? - kiwnęłam głową w stronę drzwi..
- Niee, muszę iść, bo jutro od rana mamy próbę w studio i musimy być wyspani.. Ale.. Nat dałabyś mi swój numer ? - blondyn trochę zawstydził się i spojrzał na mnie oczami, za które oddałabym życie..
- Pewnie, daj swój telefon - powiedziałam, i odebrałam z jego rąk urządzenie. Zapisałam tam swój numer i mu je oddałam..
- Too.. Dobranoc Natalie.- powiedział i tym razem on pocałował mnie w policzek i odszedł..
- Dobranoc.. - odpowiedziałam, choć wiedziałam, że i tak już tego nie usłyszał.. Gdy weszłam do domu z uśmiechem na twarzy, zorientowałam się, że zapomniałam oddać mu bluzy.. Ściągnęłam ją z siebie i przyłożyłam ją do nosa. Pachniała nim. Osobą w której się chyba zakochałam... Zdjęłam buty i poszłam do łazienki. Przemoczone ubrania wrzuciłam do kosza na brudne ubrania, wzięłam szybki prysznic i poszłam spać.. Zasnęłam z myślami o pewnym chłopaku, z oczami błękitnymi jak niebo...

***
________________________________________

Po długiej nie obecności, postanowiłam pisać jeden rozdział na dzień. Mam nadzieję, że ten rozdział się wam spodoba <3





sobota, 4 kwietnia 2015

Rozdział 7

* ( z perspektywy Alex ) *

Gdy Nat poszła do kuchni a Niall po chwili za nią, włączyłam telewizor i starałam nie zwracać uwagi na tego idiotę, siedzącego obok mnie.. Po pięciu minutach oglądania bezsensownego teleturnieju, poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Odwróciłam głowę w prawą stronę i zobaczyłam ten cwany uśmiech Lokowatego. Uśmiech którego nie na widziłam.. Strzepnęłam jego rękę i szybko wstałam, stając na przeciwko niego..
- Co Ty sobie wyobrażasz ? ! - krzyknęłam wściekła w jego stronę.. Wszystkie rozmowy ze strony Lou, Liama i Zayna ucichły. Przyglądali się całej sytuacji..
- Ja ? Nic.. Myślałem, że to polubisz.. - powiedział Harry i znów wyszczerzył te swoje ząbki..
- Jak to kurwa nic ?! Czy ja jestem jakąś pustą lalą, że polecę na te Twoje marne próby poderwania mnie ? Najpierw mnie wyzywasz a teraz zgrywasz jakiegoś macho ! - uggh czy on musi być przystojny, ale taki denerwujący ?
- To Ty jesteś głupią, zadufaną w sobie dziewczyną, która myśli, że wszyscy ją lubią ! - odegrał się Harry.. Tego było już za wiele..
- Nienawidzę Cię ! - skryłam twarz w dłoniach i wybiegłam z salonu do swojego pokoju.. Rzuciłam się na łóżko płacząc. Leżałam tak chyba z dwadzieścia minut po czym usłyszałam pukanie do drzwi..
- Proszę - powiedziałam z twarzą w poduszce.. Ktoś wszedł i zamknął za sobą drzwi.. Po chwili poczułam że część materaca obok mnie, ugina się. Odwróciłam głowę i ujrzałam Harrego wpatrującego się w swoje buty..
- Czego chcesz ? - zapytałam z wyrzutem.. Odwrócił głowę i na mnie spojrzał..
- Ja.. ja.. ja chciałem.. Cię przeprosić.. naprawdę - jąkał się i spuścił z powrotem głowę w dół.. Widziałam w jego oczach smutek..
- Harry, dlaczego taki jesteś? Ja Tobie nic nie zrobiłam a Ty.. Ty uraziłeś mnie tymi słowami. - mówiąc to, usiadłam obok niego..
- Nie myślałem nad tym co mówię. Przepraszam, jestem nie najlepszy w przeprosinach, jak i w tym, żeby zwrócić na siebie uwagę dziewczyny. Wiem, zachowywałem się jak totalny dupek, za co znów przepraszam, ale robiłem to bo chciałem żebyś mnie zauważyła. Podobasz mi się Alex.. Nie oczekuję od Ciebie niczego więcej niż tego, że mi wybaczysz.. - powiedział. Podniosłam palcami jego podbródek. Spojrzałam w jego oczy. Płakał..
- Harry, bardzo mnie zraniłeś tymi słowami ale.. wybaczę Ci - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.. On również to zrobił i przyznam, że to był najpiękniejszy uśmiech jaki dotąd widziałam..
- To.. przytulas na zgodę ? - zaproponował Harry i wyciągnął ręce..
- Dobrze - zgodziłam się i przytuliłam się do jego torsu. Poczułam zapach jego perfum i na moją twarz wkradł się jeszcze większy uśmiech..
- Może chodźmy na dół, bo jeszcze pomyślą, że się tutaj pozabijaliśmy czy coś - zaśmiał się Loczek i wstał. Zrobiłam to samo i z uśmiechami na twarzach, ruszyliśmy na dół. Zastaliśmy tam zdziwione spojrzenia Liama, Zayna i Louisa..
- Wy ? Koło siebie ? I cali i zdrowi ? - zapytał Liam i zaczął się śmiać..
- Tak .. - powiedziałam do niego i usiadłam na kanapie. - A gdzie Niall i Nat ? - zapytałam resztę. Po chwili obok mnie, na kanapie usiadł Harry. Tym razem, jego ręka spoczywała na jego nodze.
- Poszli na spacer. I między nimi chyba coś będzie - powiedział Louis i zajął się oglądaniem filmu. Po pół godzinie zaczęłam się robić senna. Oparłam głowę na ramieniu Harrego i zasnęłam..



______________________________________________________________________________
 Przepraszam, że taki krótki ale nie miałam pomysłu na dalszy ciąg tego rozdziału. W następnym, będzie się dużo działo, a dodam go po weekendzie.. <3


piątek, 6 marca 2015

Rozdział 6

Do pomieszczenia wpadło pięciu chłopaków.. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, że właśnie oddycham tym samym powietrzem co One Direction ! Musiałam się pilnować żeby nie otworzyć buzi, bo pewnie zaczęła by mi cieknąć ślina, gdybym zapomniała ją zamknąć.. Jako ostatni wszedł chłopak z zielonymi oczami i lokami na głowie. Rozejrzał się po pomieszczeniu i wtedy jego oczy wylądowały na mnie.. Nasze spojrzenia zablokowały się, Nie mogłam oderwać swoich oczu od jego hipnotyzujących tęczówek. Gdyby nie szturchniecie w bok przez Nat, nadal bym w nie patrzyła.. Po chwili odwróciłam wzrok i spojrzałam na swoje buty, które w tym momencie wydawały się bardzo ciekawe..
- Cześć dziewczyny jestem Niall ! - podszedł do nas i wesoło się przedstawił. Wymieniliśmy się koleżeńskim uściskiem i.. Cholera ! Nigdy nie wypiorę tej koszulki ! Kątem oka zobaczyłam, że swój uścisk na Nat, przytrzymał nieco dłużej, co mnie bardzo zadowoliło, bo jest to jej ulubieniec. Chwilę potem podeszła reszta zespołu. Z nimi również się przytuliłyśmy ale na końcu przyszło mi się zmierzyć z Harrym..
- Hej piękna, jestem Harry - powiedział i mrugnął do mnie . Że co ? ! Za kogo on się uważa ! Myśli, że jest jakąś wielką gwiazdą i może mieć każdą ? !
- Cześć, Alex - podałam mu rękę a on złożył na niej lekki pocałunek.. Już mnie wkurza, mimo że to mój ulubieniec z tego całego zespołu..
- Myślałem, że może masz na imię Julia, bo Twój Romeo właśnie stoi przed Tobą -zawadiacko się uśmiechnął..
- Chodź Harry, lepiej z nią nie zadzieraj - odciągnął go ode mnie Liam, po czym dodał. - Przepraszam za niego, on już taki jest, na każdym kroku podrywa dziewczyny - powiedział do mnie i ładnie się uśmiechnął..
- Dobra chłopaki, idźcie tam i się przebierzcie a potem stylistki zrobią z wami porządek ! - krzyknęłam do nich i wskazałam na garderobę, lub czymkolwiek można to nazwać, bo stała tam tylko kanapa i parę wieszaków i żadnych drzwi. Świetnie, będę wszystko widzieć ! - zaśmiałam się w duchu.. Wyminęłam ich i podeszłam do aparatu. Gdy się odwróciłam, odkryłam, że ten lokowaty idiota, zamiast się przebierać, stoi i się na mnie gapi.
Przewróciłam oczami i wróciłam do ustawiania statywu. - To będzie ciężka sesja.. - pomyślałam.. Gdy wyszli już przebrani, zaczęliśmy robić zdjęcia. Na pierwszy ogień poszedł Zayn. Poszło całkiem fajnie. Po nim był Louis. Tutaj nie obyło się bez wygłupów. Na przykład wtedy gdy włożył sobie marchewkę w zęby, lub rzucił nią we mnie. Po Marchewkowym człowieku, miejsce przed obiektywem zajął Liam. Robił z Siebie durnia, robiąc jakieś dzikie pozy Haha. Potem był czas na Nialla. Tutaj to dopiero nie obyło się bez żartów. Był świetny. No i nadeszła ta chwila.. Harry..
Ustawił się przed aparatem a ja postanowiłam się zemścić..
- Przytul się do tego kaktusa - powiedziałam..
- Co ? ! Nie ! - burzył się Harry..
- Rób to co Ci każe ! To ja tu jestem fotografem ! - prawie krzyknęłam i po chwili zrobiłam zwycięską minę, kiedy zobaczyłam jak chłopak z bólem w oczach krzywi się i przytula kaktusa. Potem zrobiłam im jeszcze parę wspólnych zdjęć.. Postanowiłam, że jedno z nich, pójdzie na okładkę gazety.
Po skończonej sesji, pożegnałyśmy się z nimi i wyszli. Nie obyło się bez krzyczenia na Harrego, gdy ten próbował złapać mnie za tyłek ! Ale to już szczegół.. Jak tylko skończyłyśmy sprzątać sprzęt, poszłyśmy do Rey, zapytać jej, kiedy mam mieć następną sesję. Dowiedziałam się, że następna ma być we wtorek i mam robić zdjęcia Demi Lovato. Podziękowałam jej i wyszłyśmy z budynku..
- Idziemy na lody ? Mamy jeszcze dużo czasu do autobusu.. - powiedziała Nat. No tak, wiecznie głodna.
- Okej, chodźmy ale jak przez Ciebie, spóźnimy się na autobus to nie ręczę za siebie bo zapowiada się da deszcz - pogroziłam jej palcem i z uśmiechami na twarzy ruszyłyśmy do lodziarni po drugiej stronie ulicy. Weszłyśmy do środka i wybrałyśmy stolik przy oknie. Moja przyjaciółka poszła kupić lody a ja postanowiłam sprawdzić Instagrama. Gdy Nat wróciła, dała mi kubełek lodów i usiadła na przeciw mnie.. Po skończeniu lodów, udałyśmy się na przystanek autobusowy. Zaczęło padać a ja zauważyłam, że ostatni autobus właśnie odjechał..
- Nat ! Mówiłaś że do autobusu jeszcze dużo czasu ! - zaczęłam krzyczeć.
- Musiałam źle spojrzeć na zegarek - powiedziała i uśmiechnęła się.
- Dobra chodź, pójdziemy na pieszo, i tak już jesteśmy wystarczająco mokre - powiedziałam do Nat i ruszyłyśmy w stronę domu. Czeka nas długa droga, ale nie potrafię się na nią długo gniewać..
Szłyśmy i nagle obok nas zatrzymał się czarny, duży samochód. Trochę się przestraszyłam ale po chwili z tylnego okna wyłoniła się czupryna loków..
- Może was podwieźć ? - zapytał z tym swoim uśmieszkiem..
- Jasne że tak ! - powiedziała uradowana Nat..
- Ja nigdzie z nim nie jadę ! Jak chcesz to jedź sobie z nimi sama ! Ja się przejdę ! - powiedziałam i ruszyłam dalej. Usłyszałam trzask zamykanych drzwi i po chwili poczułam ramiona owijające się wokół mojej talii i unoszące mnie ponad ziemie.. To był Harry..
- Puść mnie ! Nie chce z wami jechać ! - zaczęłam krzyczeć i walić pięściami w jego plecy - Ludzie ratunku ! To jest porwanie ! Ludzie ! - wydzierałam się ale Lokowaty tylko się śmiał. Zostałam wepchnięta do samochodu i jeszcze na moje szczęście wylądowałam na kolanach tego debila. Po zeskanowaniu samochodu stwierdziłam, że kieruje Liam, obok niego siedzi Zayn a z tyłu od strony okna siedzi Louis, obok niego Nat która czerwieni się bo koło niej siedzi blondasek. Aha ! Czyli tylko mnie Bóg skarał i wylądowałam na kolanach tego idioty ? ! Po chwili zaczęły się kłótnie..

* ( Z perspektywy Nat ) * 

Gdy patrzałam tak, jak Alex kłóci się z Harrym, stwierdziłam, że byliby słodką parą.. Po chwili gapienia się na nich, poczułam szturchnięcie. Odwróciłam głowę w stronę Louisa i spojrzałam na niego pytającym wzrokiem..
- Założę się, że oni będą razem - szepnął mi i wskazał głową na dwójkę kłócących się idiotów..
- Słodko by razem wyglądali, ale coś mi się nie wydaje, że będą razem. - powiedziałam mu..
- To co zakład ? - zapytał mnie..
- Okej, ale jak wygram to kupujesz mi 5 kilo ciastek a jak Ty wygrasz, to ja Ci wtedy kupuje 5 kilo marchewek. ! Zgoda ? - zasugerowałam, patrząc przez okno..
- Zgoda ! - powiedział i potrząsnął moją ręką. Coś mi się wydaję, że będę miała zapas ciastek na miesiąc.. Po dziesięciu minutach jazdy i słyszenia krzyków Alex i Harrego, wreszcie dojechaliśmy pod nasz dom. Alex prawie wyskoczyła z samochodu dalej się kłócąc..
- Dobra ! Dosyć kłótni ! Słuchałam ich przez 20 minut i nie zamierzam przez ani jedną minute więcej ! - krzyknęłam do nich..
- Nie moja wina, że Twoja przyjaciółka ma tak kościstą dupe ! - powiedział Harry a Alex zaczęła okładać go torebką..
- Uggh ! Może wejdziecie ? - zaproponowałam im.
- Pewnie ! - powiedział Liam i weszliśmy do środka. Aż dziwne, że Moja przyjaciółka się nie sprzeciwiała.. Po przekroczeniu progu, kazałam im iść rozsiąść się na kanapie a ja poszłam do kuchni, zrobić coś do jedzenia i picia.. Gdy nalewałam soku do szklanki, zobaczyłam, że Niall również tu jest..
- Może Ci pomóc ? - zapytał mnie .. Spojrzałam na niego z uśmiechem..
- Jeśli możesz, to weź tą tacę z piciem a ja wezmę jakieś ciastka i chipsy. Gdy weszliśmy do salonu, aż się przeraziłam. Louis odciągał Alex od Harrego ! Tak się kłócili, że mało co nie zaczęli się bić.. Jak dzieci.. Postawiłam przekąski na stoliku do kawy i zobaczyłam, że Alex, pobiegła do swojego pokoju.. To będzie długi wieczór.. - pomyślałam..

***
________________________________________________________________________________

Rozdział 6 ! Cieszycie się ? ! Wiem, że tak ! :D
Liczę na komentarze i mam nadzieję, że wam się podoba ! :D

poniedziałek, 23 lutego 2015

Rozdział 5

** - Wow - powiedziałam zakrywając buzię ręką. Wyciągnęłyśmy nasze walizki i zapłaciłyśmy naszemu kierowcy z dość sporym napiwkiem. Otworzyłyśmy bramę i dotarłyśmy do drzwi. Przekręciłam zamek w drzwiach i stanęłam jak wryta... **

Ted dom był cudowny w środku tak jak i na zewnątrz. Przedpokój stworzony był w odcieniach fioletu. Salon w bardziej nowoczesnym stylu. Przeważały jasne kolory.. Na środku stała skórzana kanapa, również w jasnych odcieniach. Przy ścianie wisiała ogromna plazma a pod ścianą ustawione były półki i przeróżnie gablotki na zdjęcia czy inne duperele.. Po obejrzeniu salonu i przedpokoju, poszłyśmy do kuchni. Była ogromna, z wysepką na środku.. Już wiem gdzie będę jeść śniadania haha.. Po skończeniu zachwycania się kuchnią, ruszyłyśmy na piętro do naszych pokoi. Skąd wiem które są której ? Mój tata zadbał o to żeby na drzwiach wisiały nasze imiona.. Czy już mówiłam że go uwielbiam ? Chyba nie, także teraz wam to mówię ! Uwielbiam mojego tatę !! Dobra skończmy to o moim tacie i chodźmy do naszych sypialni.. Pierwsze drzwi na lewo w korytarzu prowadziły do sypialni Nat..
Jej pokój był bardzo duży i zachowany był w ulubionych kolorach mojej przyjaciółki.. Gdy tylko go zobaczyła, od razu wskoczyła na łóżko i powiedziała że to wolne miejsce nad nim, jest przeznaczone do obklejenia go zdjęciami Nialla Horara.. Zaśmiałam się na to i siłą wyciągnęłam ją z łóżka, po czym poszłyśmy do mojego pokoju..
Moja sypialnia była troszeńkę większa od pokoju Natalie ale ona za bardzo się tym nie przejęła. Mam ogromne łóżko i naprzeciw niego równie duże biurko. Już kocham ten pokój ! Najbardziej cieszę się z tego, że w końcu będę mogła pracować jako fotograf, jeżeli mi się uda znaleźć taką pracę.. Z moich przemyśleć wyrwał mnie krzyk Nat.. Czy ona jest normalna ? Prawie na zawał zeszłam bo wydarła mi się do ucha..
- Aaaaaleex !!! - krzyknęła, wymachując przy tym rękoma jak jakaś wariatka. Na serio, zabawnie wygladała Haha
- Czego się drzesz kobieto ? ! - ja też krzyknęłam, łapiąc się przy tym za głowę..
- Nie słuchałaś co do Ciebie mówię, więc postanowiłam krzyknąć. Mówiłam, żebyśmy zeszły na dół, zamówiły coś do jedzenia  i obejrzały coś w necie, przy okazji poszukamy pracy.. - powiedziała. Czasem jej inteligencja mnie zaskakuje ale ona wciąż jest jak takie dziecko, którego trzeba pilnować Haha..
- Sory, zamyśliłam się.. Dobry pomysł. To chodźmy na dół i coś zamówimy.. - zeszłyśmy na dół, przy czym prawie spadłam ze schodów. Haha
- Masz ochotę na chińszczyznę, pizzę czy jakiś Fast Food ? - zapytała mnie..
- Zjadłabym chińszczyznę a Ty zamów sobie co tam chcesz - powiedziałam bo wiedziałam, że Nat jest wiecznie głodna i pewnie zamówi dziesięć razy więcej niż ja..
- Przywiozą nam jedzenie za godzinę - odparła i rzuciła się na kanapę. Ja poszłam do kuchni i nalałam nam soku jabłkowego i dołączyłam do niej na kanapie po czym włączyłam telewizor. Nie było nic ciekawego, dlatego zostawiłam na jakimś kanale muzycznym.. Po kilkudziesięciu minutach, bezinteresownego patrzenia się w głupie teledyski, zadzwonił dzwonek do drzwi.. Nat rzuciła się pędem żeby je otworzyć. Ja poszłam za nią, ponieważ pewnie sama nie da rady przynieść wszystkich pudełek z jedzeniem, wnioskując po tym, że nawet dostawca ma z tym małe problemy. Odebrałam od niego część pakunków, a moja wiecznie głodna przyjaciółka wzięła resztę ale niestety nie miała wolnych rąk żeby zapłacić więc kazała dostawcy wyciągnąć pieniądze z jej tylnej kieszeni spodni. Dostawca strzelił minę typu " Wtf ? '' , ale zrobił to co kazała i odszedł od drzwi zamykając je. Poszłyśmy do kuchni odłożyć jedzenie na talerze i udałyśmy się z powrotem do salonu. Położyłam swoje na stoliku do kawy i pobiegłam po laptopa i koc, żeby nas obie nim okryć i wróciłam, usadawiając się koło Nat i przykrywając nas kocem. Wzięłam komputer na kolana i wpisałam adres jakiś ofert pracy w wyszukiwarkę. Kliknęłam pierwszą ofertę z brzegu..
Poszukujemy młodej fotografki na pełen etat do Największego Studia Fotograficznego w Londynie ! - przeczytałam i zobaczyłam że pod spodem jest numer telefonu. Spojrzałam na zegarek i stwierdziłam, że jeszcze nie jest późno i kątem oka również spojrzałam na Nat..
- No dzwoń ! Na co czekasz ? ! Taka okazja nie może się zmarnować ! - powiedziała, a raczej krzyknęła do mnie Nat..
- Dobra, dobra już dzwonie, tylko nie krzycz ! - powiedziałam jej na co ta się zaśmiała. Odeszłam trochę od kanapy, ybrałam numer i zadzwoniłam. Po jakimś czasie odłożyłam słuchawkę z uśmiechem..
- I co ? ! I co ? ! - dopytywała się Nat a ja zaczęłam krzyczeć, skakać i piszczeć , tańcząc przy trym taniec radości po całym pokoju..
- Powiedzieli mi, że po moich opowieściach jestem stworzona do tej pracy i że już jutro mam mieć sesję próbną z jakimś zespołem na 11:00, tylko ta szefowa nie chciała mi powiedzieć jakim ! - powiedziałam na jednym tchu i dodałam - I powiedziała mi też, że przydałaby się jej dodatkowa praca rąk do pomocy stylistce i poleciłam jej Ciebie ! - krzyknęłam i razem zaczęłyśmy odstawiać jakieś dziwne tańce, krzycząc i śpiewając '' Kiss You '' na całe gardło. Jak to dobrze że nie mamy zbyt wielu sąsiadów bo pewnie zaraz jakiś dziadek przyszedłby do nas z siekierą, mówiąc że zakłócamy ciszę nocną, chociaż jest dopiero po 16:00 Hahaha. Po skończonym ataku szczęścia, usiadłyśmy na kanapie, włączając film na komputerze. Postawiłyśmy na Wredne dziewczyny, ponieważ obie uwielbiamy Lindsay Lohan i te jej piegi i rude włosy.. Po tym obejrzałyśmy jeszcze parę filmów jedząc, śmiejąc się i komentując dziwne sceny w filmach.. Gdy skończyłyśmy nasz wieczór filmowy, stwierdziłyśmy że jest już po 23 i postanowiłyśmy iść się umyć i spać, żeby wyspać się na jutro na nasz WIELKI DZIEŃ Haha.. Wyłączyłam telewizor, pogasiłyśmy wszystkie światła i zamknęłyśmy drzwi na zamki i poszłyśmy na górę. Rozeszłyśmy się do swoich pokoi. Jak to dobrze że każda sypialnia miała oddzielną łazienkę i wejście do niej. Gdy przekroczyłam próg pokoju, udałam się do jeszcze nie rozpakowanej torby i wyciągnęłam z niej piżamę i kosmetyczkę po czym ruszyłam do łazienki. Po wyjściu z niej, weszłam na łóżko i zasnęłam z myślą iż nie mogę uwierzyć że już jesteśmy w Londynie..

* następnego dnia rano *

Obudziłam się i spojrzałam na zegarek. Była 9 więc postanowiłam iść do kuchni zjeść jakieś śniadanie. Gdy weszłam do kuchni, Nat już tam była. Przywitałam się z nią przytulasem, po czym zrobiłam sobie płatki i usiadłam na wysepce, tak jak Natalie..
- Wyspana ? - zapytała mnie.
- Jak nigdy ! Mam chyba najwygodniejsze łóżko na całym świecie - zaśmiałam się i poszłam włożyć naczynie do zmywarki..
- Oj to Ty chyba nie spałaś na moim haha.. - powiedziała Nat śmiejąc się - Chyba musimy iść się jakoś ogarnąć jeżeli chcemy dotrzeć do tego studia na czas. Przytaknęłam jej i we dwie ruszyłyśmy do mojej sypialni.. Ubrałyśmy się w to..

Po ubraniu się, Nat zakręciła mi włosy w lekkie fale a swoje splotła w luźnego kłosa. Zrobiłyśmy sobie jeszcze lekki makijaż. Po skończonym upiększaniu się, schowałam mój aparat do torby i mogłyśmy ruszyć do studia.. Zamówiłyśmy taksówkę i po 20 minutach byłyśmy przed wielkim budynkiem. Weszłyśmy do budynku i udałyśmy się w stronę recepcji. Miła kobieta w podeszłym wieku, powiedziała nam że musimy udać się windą na samą górę i do pokoju 417. Wsiadłyśmy do windy i znalazłyśmy właściwy gabinet. Lekko zapukałam i weszłyśmy..
- Dzień Dobry - przywitałyśmy się..
- Witajcie, Ty pewnie jesteś Alex a Ty Natalie - powiedziała kobieta i uścisnęła nam dłonie. - Ja nazywam się Renee Parker ale mówcie mi po prostu Rey - uśmiechnęła się i wskazała na kanapę przy ścianie, mówiąc żebyśmy usiadły..
- Miło nam Panią poznać, yy to znaczy miło nam Cię poznać Rey - poprawiłam się..
- Jak już wiesz, będziesz miała sesję z bardzo znanym zespołem ale nie powiem Ci co to za zespół. Dowiesz się tego gdy sesja się zacznie. No cóż, zostało nam 15 minut także nie będę wam zajmować więcej czasu i myślę że sobie poradzicie. Aha i Alex, już masz tą pracę i Ty Natalie też, bardzo was polubiłam.. - powiedziała i przytuliła nas na pożegnanie, dając nam wskazówki gdzie iść i życząc powodzenia.. Gdy już byłyśmy w odpowiednim pomieszczeniu ustawiłam swój sprzęt i czekałam. Gdy drzwi od pomieszczenia otworzyły się, zamarłam...

_________________________________________________________________________________

Jest rozdział 5 ! Nareszcie udało mi się go napisać ! Mam nadzieję że wam się podoba i liczę na komentarze <3 !

środa, 18 lutego 2015

Rozdział 4

* 2 tygodnie później *

Dziś jest dzień wyjazdu do Londynu. ! Tak bardzo się cieszymy.. Wstałam wcześnie rano i zaczęłam pakowanie. Wkładałam wszystkie rzeczy po kolei do walizki nie przejmując się żeby je złożyć.. Tak wiem bałaganiara ze mnie Haha.. Gdy już skończyłam zniosłam wszystkie torby na dół do korytarza. Wróciłam się jeszcze tylko po moją gitarę..
- No to wszystko chyba mam - pomyślałam i poszłam do kuchni zjeść śniadanie. Siedziała tam już moja mama z tatą..
-Cześć - powiedziałam do nich i usiadłam na wysokim krześle przy blacie kuchennym i zaczęłam jeść. Płatki owsiane są naprawdę dobre..
- Witaj kochanie - odpowiedzieli mi razem rodzice. Jest mi trochę przykro że ich zostawiam no ale trzeba zaryzykować żeby spełnić swoje marzenia. Przecież są telefony, Skype, zawsze mogą mnie odwiedzić. Po skończonym posiłku postanowiłam zadzwonić do Nat..
- Halo ? - odezwała się moja przyjaciółka..
- Cześć gnoju, spakowana już ? - powiedziałam, śmiejąc się..
- Tak, właśnie miałam do Ciebie dzwonić ale mnie wyprzedziłaś Haha - zaśmiała się..
- To kiedy będziesz u mnie ? Na 14 mamy być na lotnisku a jest 12:30 - powiedziałam. Chce być tam wcześniej w razie byśmy czegoś zapomniały. A znając nas, na bank czegoś zapomnimy..
- Myślę, że zaraz przyjadę. Przebiorę się u Ciebie i będziemy mogły jechać na Lotnisko. - odpowiedziała. W sumie, to ja też muszę się przebrać bo jestem nadal w piżamie..
- Ok, to czekam. Pa - cmoknęłam kilka razy w słuchawkę i rozłączyłam się nawet nie czekając na jej odpowiedź. W czasie, zanim Nat przyjedzie, postanowiłam obejrzeć coś w telewizji. Natrafiłam na wywiad z One Direction i podgłośniłam..
- A więc Harry, wszyscy prócz Ciebie i Nialla mają już swoje ukochane, dlaczego jeszcze żadnej nie znalazłeś ? - zapytała prowadząca..
- Umm.. Myślę że czekam na tę jedyną i mam nadzieję że znajdę ją wśród naszych fanek - odparł. Oh jak słodko. Ciekawe jak będzie wybierać skoro nas jest parę milionów ? Haha, nie wnikam w to..
- Ale przecież ich są tysiące ? - zapytała. A co ją to obchodzi ? Głupia lala w mini i z dekoltem. Pewnie jak się schyli to jej dupę widać..
- Tak, ale czuję że znajdę ją w niedługim czasie i myślę że ona będzie wyjątkowa.. Będę ją kochał tak mocno, jak Niall kocha jedzenie - powiedział a Niall wybuchł śmichem. Cały czerwony prawie spadł z kanapy .. Boże jak ja ich kocham !
- Dobrze a co z Tobą Niall ?
- Jak na razie to moją żoną jest jedzenie ale tak jak Harry powiedział, również myślę, że znajdę ją za nie długo i jedzenie przejdzie na drugie miejsce - odparł nadal śmiejąc się. Ciekawe jak to jest z nimi rozmawiać na żywo..
- Życzę wam szczęścia chłopaki i do zobaczenia ! Wystąpili dla was One Direction ! Dziękujemy ! - powiedziała ta pusta blondynka a oni zeszli ze sceny . Wyłączyłam telewizor i poszłam otworzyć drzwi, bo chwilę temu ktoś do nich zapukał..
- Cześć głupku - powiedziałam do Nat i wpuściłam ją do mojego domu..
- Sama jesteś głupkiem - powiedziała i przytuliła mnie na powitanie - Dzieeń dobry ! - krzyknęła do moich rodziców siedzących w kuchni, którzy po chwili odpowiedzieli jej tym samym..
- Chodź, pójdziemy się przebrać u mnie w pokoju - powiedziałam i ruszyłyśmy na górę.. Wybrałyśmy takie zestawy :

 Gdy byłyśmy już gotowe, lekko się umalowałyśmy i zeszłyśmy na dół..
- No dziewczyny, chyba czas się zbierać - powiedziała moja mama..
- Tak, tak już - wzięłyśmy nasze walizki i poszłyśmy dać je mojemu tacie który już czekał przy samochodzie. Włożył je do bagażnika i wsiadł na miejsce kierowcy a mama obok niego, na miejscu pasażera. My z Nat wskoczyłyśmy na tylne siedzenie i zapięłyśmy pasy po czym wszyscy ruszyliśmy na lotnisko. W radiu akurat leciała piosenka I Believe I Can Fly więc wszyscy zaczęliśmy się wydzierać jak banda popaprańców, przy czym niektórzy ludzie patrzeli się na nas dziwnie, raz nawet pokazałam jednemu fakera przez szybę Haha.. W końcu dotarliśmy na lotnisko.. Wysiadłyśmy a mój tata pomógł nam z walizkami i poszliśmy do wielkiego budynku. Usiadłyśmy na krzesełkach, które były meega nie wygodne i czekałyśmy.. Oczywiście to nie byłaby Nat, gdyby nie zaczęła jęczeć że jest głodna.. Poszłyśmy do małej knajpki i zamówiłyśmy coś do jedzenia. Ona wzięła tyle ile ja jem prawie przez cały dzień ! Normalnie żona Horana ! Akurat jadła coś z sosem gdy z głośników wydobył się głos..
- Pasażerowie lotu 234 do Londynu, proszeni są zgłosić się na odprawę po czym przejść do bramek sprawdzających bagaże podręczne. Dziękuje - powiedziała jakaś baba do mikrofonu a Nat zachłysnęła się swoim sokiem.. Boże, co za głupek !
- Już Ci przeszło ? - zapytałam gdy przestała kaszleć. Ta kiwnęła głową na znak że tak i ruszyłyśmy w stronę odprawy. Stanęłyśmy i zaczęłyśmy żegnać się z moimi rodzicami. Niestety rodzice Natalie nie mogli z nią tu przyjechać..
- Córciu, będziemy za Tobą tęsknić - powiedziała mama, prawie płacząc i mnie przytuliła. Potem poszła podduszać Nat a tata podszedł do mnie..
- Mam nadzieję że nie będziecie miały problemów ze znalezieniem pracy. Klucze od domu masz w torebce. Kocham Cię córeńko - dał mi buziaka w policzek i odszedł powiedzieć parę słów Natalie i też ja wytarmosić.. Gdy już skończyliśmy się żegnać ruszyłyśmy machając do nich, w stronę wejścia do samolotu. Usiadłyśmy na swoich miejscach. Wyciągnęłyśmy swoje telefony , podłączając do nich słuchawki i zamknęłyśmy oczy myśląc o tym jak sobie poradzimy tam, w Londynie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam ale zostałam obudzona przez Nat mówiącą że jest jej nie dobrze i że chyba będzie wymiotować. Zerwałam się ze swojego miejsca i pobiegłyśmy do łazienki. Weszłam tam z nią. Ona klęknęła przy toalecie a ja kucnęłam przy niej trzymając jej włosy i lekko klepiąc po plecach. Gdy już skończyła , poszłyśmy z powrotem na swoje miejsca i sprawdzając godzinę , stwierdziłam że zostało nam 20 minut lotu. Jak na zawołanie usłyszałyśmy ten już znienawidzony przeze mnie głos, nawet nie wiem dlaczego..
- Prosimy zapiąć pasy. Zaraz lądujemy. - zapięłyśmy pasy i czekałyśmy aż samolot stanie na betonie. Na szczęście lot obył się bez żadnych turbulencji. Gdy wyszłyśmy z samolotu, poczułyśmy londyńskie powietrze. Zamówiłyśmy taksówkę, która przyjechała po 10 minutach. Wsiadłyśmy do niej i jechałyśmy naprawdę dość długo. Jak tylko nasz powóz Haha zatrzymał sie , obie zaniemówiłyśmy z wrażenia.. !
To w tym cudzie miałyśmy mieszkać !
- Wow - powiedziałam zakrywając buzię ręką. Wyciągnęłyśmy nasze walizki i zapłaciłyśmy naszemu kierowcy z dość sporym napiwkiem. Otworzyłyśmy bramę i dotarłyśmy do drzwi. Przekręciłam zamek w drzwiach i stanęłam jak wryta...

_______________________________________________________________________________

Jest długo wyczekiwany rozdział przez moje koleżanki ! Dziewczyny, pisałam go trzy godziny ale chyba było warto ! :D

piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 3

Następnego ranka, poczułam że nie mogę oddychać. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że zostałam przygnieciona przez Nat. Jakim cudem ona na mnie leży? Zepchnęłam ją z siebie tak, że wylądowała na podłodze. Na początku nie wiedziała co się dzieje. Zaczęła na mnie krzyczeć..
- Z jakiej paki jestem na podłodze ?! - zapytała wkurzona, łapiąc się przy tym za głowę. Musiała się uderzyć.
- Z takiej, że obudziłam się i nie mogłam oddychać.! Musiałam jakoś dostać się do powietrza ! - powiedziałam, po czym obie wybuchnęłyśmy śmiechem..
- Co dzisiaj robimy ? Może pójdziemy na plażę ? - zaproponowała Nat. W sumie to nie był taki zły pomysł. - Tak ! Jestem za ! Tylko plaża jest daleko stąd i będziemy musiały użyć mapy, bo moja nawigacja została zniszczona - powiedziałam. GPS oczywiście nie zepsuł się sam. Moja kochana Natalie wylała na niego Shake i szlak go trafił..
- Dobra, to kupimy jakąś po drodze. - powiedziała Nat, po czym poszłyśmy zjeść śniadanie. Postawiłyśmy na naleśniki z Nutellą. Po zjedzonym śniadaniu, poszłyśmy przebrać się w stroje kąpielowe. Ja wyglądałam tak : 
A Nat tak :
Gdy zabrałyśmy wszystkie potrzebne nam rzeczy, zeszłyśmy na dół, zabrałyśmy klucze i wsiadłyśmy do samochodu. Dotarłyśmy do sklepu dla turystów i kupiłyśmy mapę. W nawigację bawiła się Nat..
- Skręć teraz w lewo - powiedziała. Skręciłam w lewo. Była to jakaś polna droga przez las. Zobaczyłam znak informujący, że dotarłyśmy do końca drogi..
- Nat ! Droga się skończyła a plaży nie ma ! Daj mi tę mapę. -  wzięłam mapę i zaczęłam się jej przyglądać..
- Widzisz coś ? - zapytała Nat..
- Ośle ! Trzymałaś mapę do góry nogami ! Przez pół godziny jeździłyśmy po jakiś bagnach ! - powiedziałam. Jak można być takim geniuszem żeby trzymać mapę do góry nogami ? No ja się pytam jak ? Normalnie przyjaźnię się z Einsteinem ! 
- Serio do góry nogami ? Nie widziałam nic takiego żeby coś było źle. - wypierała się. 
- Musimy się wrócić do drogi głównej i jechać cały czas na południe - powiedziałam. Odłożyłam mapę do schowka i zawróciłam. Po dwudziestu minutach, w końcu, tym razem bez jakiś bagien, dotarłyśmy na plażę..
- Chodźmy tam ! - wskazała palcem Nat, na miejsce w którym było mało ludzi ale jest dość słoneczne żeby się opalać..
- Okej chodźmy - powiedziałam, odpinając pasek od sandałów. Doszłyśmy na miejsce i rozłożyłyśmy nasze koce i ręczniki na piasku. Położyłyśmy wszystkie nasze rzeczy i ściągnęłyśmy z siebie nie potrzebne ubrania. Ruszyłyśmy w stronę wody. Była ciepła. Zaczęłyśmy się chlapać..
- Odwróć się ! - krzyknęłam do Nat. Ona się odwróciła a ja wykorzystałam sytuację i wciągnęłam ją pod wodę. Pech chciał, że Natalie zaczęła się topić ! I co ja mam teraz zrobić ? ! 
- Ratunku ! Moja koleżanka się topi ! - krzyknęłam do ludzi którzy byli najbliżej nas. Jakiś młody chłopak pobiegł w stronę wody i wskoczyć. Wyciągnął Nat i zaniósł ją na jakiś przypadkowy ręcznik. Na szczęście nic się jej poważnego nie stało..
- Co się stało ? - zapytała Nat. Pewnie przez strach zapomniało co się wydarzyło..
- Zaczęłaś się topić i ten chłopak - wskazałam ręką na bruneta - uratował Ci życie - powiedziałam uśmiechając się..
- Jak masz na imię ? - zapytała go Natalie.. Co jak co ale przystojny to on był. Nie powiem że nie Haha
- Jacob - powiedział z uśmiechem..
- Dziękuję Ci ! Jak ja Ci się odwdzięczę ? - powiedziała. A ja stoję i się na nich patrzę Haha
- Może kiedyś dasz się umówić na kawę - mrugnął do niej Jacob - masz to mój numer. Trzymaj się, do zobaczenia piękna.. - dał jej karteczkę z numerem i odszedł. Pomogłam Nat wstać i poszłyśmy  się opalać..
- Pójdziesz z nim na tę kawę ? - zapytałam jej. sprawdzając godzinę na telefonie..
- No co Ty ! On był jakiś dziwny. Cały czas się szczerzył jakby miał szczękościsk ! - odpowiedziała mi i razem zaczęłyśmy się śmiać. Gdy słońce zaczęło zachodzić, postanowiłyśmy wracać już do domu. Zabrałyśmy swoje rzeczy i poszłyśmy do samochodu. Włożyłam nasze torby do bagażnika i usiadłam na miejsce kierowcy. Włożyłam kluczyki do stacyjki ale nie chciało odpalić. Spróbowałam jeszcze raz i dalej nic..
- Co się dzieje ? - zapytała mnie Nat, gdy ja waliłam głową o kierownicę..
- Auto nie chce odpalić - powiedziałam i skryłam twarz w dłoniach.. - Muszę zadzwonić po lawetę a do domu wrócimy taksówką - powiedziałam i wybrałam numer do warsztatu.
- Halo ? Dzień Dobry.. Moje auto nie chce odpalić, czy moglibyście przysłać lawetę ? ... Tak ? .. Za pół godziny ? A nie da się szybciej ? ... Dobrze poczekam. Do widzenia.. - rozłączyłam się. Postanowiłam wejść na Twittera. Niestety nic nowego.. Po pół godzinie przyjechał samochód z lawetą. Gdy już załadowali mój samochód, zapłaciłam i zadzwoniłam po taksówkę. Przyjechała dość szybko. Wsiadłyśmy, podałam kierowcy adres a on kiwnął głową na znak, że wie gdzie to jest. Po chwili byłyśmy pod moim domem. Zapłaciłam i ruszyłyśmy do domu. Położyłam rzeczy w korytarzu i poszłyśmy na górę do sypialni. Nawet nie fatygowałyśmy się żeby się przebrać. Tak jak stałyśmy, rzuciłyśmy się na łóżko i po jakimś czasie usnęłyśmy..