* ( z perspektywy Alex ) *
Od ostatniej kłótni z Harrym, minęły trzy tygodnie. Przez ten czas, bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi, a ja muszę przyznać, że chyba zaczynam coś do niego czuć, pomimo tego, jaki był w stosunku do mnie na początku naszej znajomości..
Gdy się obudziłam, na moją twarz wkradł się uśmiech, gdy pomyślałam, że dzisiaj całą grupą wybieramy się do wesołego miasteczka.. Zrzuciłam z siebie kołdrę i wstałam. Ruszyłam w stronę kuchni.. Gdy tylko weszłam do tego pomieszczenia, spostrzegłam, że nikt już nie śpi i że chłopaki też już tutaj są..
- Oo nasza śpiąca królewna już wstała - powiedział Harry a reszta zaczęła się śmiać..
- Spadaj, lokowaty ! - odgryzłam się mu i rzuciłam mu w twarz ścierką.. Spojrzał na mnie gniewnie i szybkim ruchem wstał z krzesła.. Zaczął mnie gonić.. Biegłam, ile sił w nogach, w końcu dobiegając do mojej sypialni.. Nie zdążyłam zamknąć drzwi na klucz, gdy wparował tam Harry. Uśmiechnął się cwaniacko i zaczął się do mnie zbliżać. Cofałam się, gdy nagle moje nogi dotknęły łóżka.. Loczek popchnął mnie na nie i ukucnął nade mną. Zaczął mnie gilgotać..
- Ha..Haary n..nie mogę odd..oddycha...ać - powiedziałam to, przez śmiech.. Harry przestał, ale pozostał. w tej samej pozycji.. Jego twarz, zaczęła przybliżać się do mojej, ze wspaniałym uśmiechem, który ja odwzajemniałam.. W momencie gdy nasze wargi miały się ze sobą zetknąć, usłyszeliśmy głos Louisa..
- Nie chcemy wam gołąbki przeszkadzać, ale za 10 minut wychodzimy ! - powiedział i wyszedł śmiejąc się.. Harry westchnął i wstał, pomagając przy tym, również podnieść się mi.. Gdy szłam w stronę szafy, chłopak z burzą loków na głowie, złapał mnie za nadgarstek i obrócił w swoja stronę po czym powiedział..
- Czegoś chyba nie dokończyliśmy.. - spojrzał w moje oczy i zaczął się przybliżać.. Jego usta, delikatnie musnęły moje ..
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, którego nikt dotąd nigdy nie widział.. Po tym pocałunku, byłam w zupełności pewna, że czuję coś do Harrego..
- Alex, czy Ty.. no.. poszłabyś gdzieś ze mną dziś wieczorem ? - zapytał niepewnie Harry..
- Ale gdzie ? - jejciu, czy on właśnie zaprosił mnie na randkę ? !
- Niespodzianka - odpowiedział i się do mnie uśmiechnął.
- Dobrze, pójdę - przystałam na jego propozycję.. Rozpromienił się jak pięcioletnie dziecko, które dostało lizaka.. W jego oczach zobaczyłam iskierki szczęścia.. Postanowiliśmy, że zejdziemy już na dół. gdzie czekali na nas nasi przyjaciele.. Ja musiałam jeszcze na chwilę zostać u siebie w pokoju, żeby się jakoś ogarnąć a Harold już wyszedł.. Podeszłam do mojej szafy, i zaczęłam wybierać ubrania.. W końcu wybrałam coś w miarę odpowiedniego do wesołego miasteczka i ubrałam się w to..
Włosy związałam w luźnego koka i zrobiłam lekki makijaż, następnie ruszyłam do kuchni.. Gdy zeszłam, wszyscy stali koło drzwi gotowi do wyjazdu. Wyszliśmy na zewnątrz i Nat zamknęła drzwi.. Podzieliliśmy się na dwie grupy, bo było nas zbyt dużo i nie zmieścilibyśmy się do jednego samochodu.. Ja jechałam z Harrym i z Louisem.. Z Perrie, Eleanor i Sophią, mieliśmy spotkać się na miejscu.. Wsiedliśmy do samochodów i ruszyliśmy w stronę wesołego miasteczka...
***
_________________________________________________________________________________Jeej ! Nie było mnie ponad miesiąc i w końcu zebrałam się żeby napisać ten rozdział ! :) Zapraszam do czytania :D
Czytasz = komentujesz :D
Komentarze to dla mnie bardzo duża motywacja do dalszego pisania :)))


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz