- Z jakiej paki jestem na podłodze ?! - zapytała wkurzona, łapiąc się przy tym za głowę. Musiała się uderzyć.
- Z takiej, że obudziłam się i nie mogłam oddychać.! Musiałam jakoś dostać się do powietrza ! - powiedziałam, po czym obie wybuchnęłyśmy śmiechem..
- Co dzisiaj robimy ? Może pójdziemy na plażę ? - zaproponowała Nat. W sumie to nie był taki zły pomysł. - Tak ! Jestem za ! Tylko plaża jest daleko stąd i będziemy musiały użyć mapy, bo moja nawigacja została zniszczona - powiedziałam. GPS oczywiście nie zepsuł się sam. Moja kochana Natalie wylała na niego Shake i szlak go trafił..
- Dobra, to kupimy jakąś po drodze. - powiedziała Nat, po czym poszłyśmy zjeść śniadanie. Postawiłyśmy na naleśniki z Nutellą. Po zjedzonym śniadaniu, poszłyśmy przebrać się w stroje kąpielowe. Ja wyglądałam tak :
A Nat tak :
Gdy zabrałyśmy wszystkie potrzebne nam rzeczy, zeszłyśmy na dół, zabrałyśmy klucze i wsiadłyśmy do samochodu. Dotarłyśmy do sklepu dla turystów i kupiłyśmy mapę. W nawigację bawiła się Nat..
- Skręć teraz w lewo - powiedziała. Skręciłam w lewo. Była to jakaś polna droga przez las. Zobaczyłam znak informujący, że dotarłyśmy do końca drogi..
- Nat ! Droga się skończyła a plaży nie ma ! Daj mi tę mapę. - wzięłam mapę i zaczęłam się jej przyglądać..
- Widzisz coś ? - zapytała Nat..
- Ośle ! Trzymałaś mapę do góry nogami ! Przez pół godziny jeździłyśmy po jakiś bagnach ! - powiedziałam. Jak można być takim geniuszem żeby trzymać mapę do góry nogami ? No ja się pytam jak ? Normalnie przyjaźnię się z Einsteinem !
- Serio do góry nogami ? Nie widziałam nic takiego żeby coś było źle. - wypierała się.
- Musimy się wrócić do drogi głównej i jechać cały czas na południe - powiedziałam. Odłożyłam mapę do schowka i zawróciłam. Po dwudziestu minutach, w końcu, tym razem bez jakiś bagien, dotarłyśmy na plażę..
- Chodźmy tam ! - wskazała palcem Nat, na miejsce w którym było mało ludzi ale jest dość słoneczne żeby się opalać..
- Okej chodźmy - powiedziałam, odpinając pasek od sandałów. Doszłyśmy na miejsce i rozłożyłyśmy nasze koce i ręczniki na piasku. Położyłyśmy wszystkie nasze rzeczy i ściągnęłyśmy z siebie nie potrzebne ubrania. Ruszyłyśmy w stronę wody. Była ciepła. Zaczęłyśmy się chlapać..
- Odwróć się ! - krzyknęłam do Nat. Ona się odwróciła a ja wykorzystałam sytuację i wciągnęłam ją pod wodę. Pech chciał, że Natalie zaczęła się topić ! I co ja mam teraz zrobić ? !
- Ratunku ! Moja koleżanka się topi ! - krzyknęłam do ludzi którzy byli najbliżej nas. Jakiś młody chłopak pobiegł w stronę wody i wskoczyć. Wyciągnął Nat i zaniósł ją na jakiś przypadkowy ręcznik. Na szczęście nic się jej poważnego nie stało..
- Co się stało ? - zapytała Nat. Pewnie przez strach zapomniało co się wydarzyło..
- Zaczęłaś się topić i ten chłopak - wskazałam ręką na bruneta - uratował Ci życie - powiedziałam uśmiechając się..
- Jak masz na imię ? - zapytała go Natalie.. Co jak co ale przystojny to on był. Nie powiem że nie Haha
- Jacob - powiedział z uśmiechem..
- Dziękuję Ci ! Jak ja Ci się odwdzięczę ? - powiedziała. A ja stoję i się na nich patrzę Haha
- Może kiedyś dasz się umówić na kawę - mrugnął do niej Jacob - masz to mój numer. Trzymaj się, do zobaczenia piękna.. - dał jej karteczkę z numerem i odszedł. Pomogłam Nat wstać i poszłyśmy się opalać..
- Pójdziesz z nim na tę kawę ? - zapytałam jej. sprawdzając godzinę na telefonie..
- No co Ty ! On był jakiś dziwny. Cały czas się szczerzył jakby miał szczękościsk ! - odpowiedziała mi i razem zaczęłyśmy się śmiać. Gdy słońce zaczęło zachodzić, postanowiłyśmy wracać już do domu. Zabrałyśmy swoje rzeczy i poszłyśmy do samochodu. Włożyłam nasze torby do bagażnika i usiadłam na miejsce kierowcy. Włożyłam kluczyki do stacyjki ale nie chciało odpalić. Spróbowałam jeszcze raz i dalej nic..
- Co się dzieje ? - zapytała mnie Nat, gdy ja waliłam głową o kierownicę..
- Auto nie chce odpalić - powiedziałam i skryłam twarz w dłoniach.. - Muszę zadzwonić po lawetę a do domu wrócimy taksówką - powiedziałam i wybrałam numer do warsztatu.
- Halo ? Dzień Dobry.. Moje auto nie chce odpalić, czy moglibyście przysłać lawetę ? ... Tak ? .. Za pół godziny ? A nie da się szybciej ? ... Dobrze poczekam. Do widzenia.. - rozłączyłam się. Postanowiłam wejść na Twittera. Niestety nic nowego.. Po pół godzinie przyjechał samochód z lawetą. Gdy już załadowali mój samochód, zapłaciłam i zadzwoniłam po taksówkę. Przyjechała dość szybko. Wsiadłyśmy, podałam kierowcy adres a on kiwnął głową na znak, że wie gdzie to jest. Po chwili byłyśmy pod moim domem. Zapłaciłam i ruszyłyśmy do domu. Położyłam rzeczy w korytarzu i poszłyśmy na górę do sypialni. Nawet nie fatygowałyśmy się żeby się przebrać. Tak jak stałyśmy, rzuciłyśmy się na łóżko i po jakimś czasie usnęłyśmy..


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz