* 2 tygodnie później *
Dziś jest dzień wyjazdu do Londynu. ! Tak bardzo się cieszymy.. Wstałam wcześnie rano i zaczęłam pakowanie. Wkładałam wszystkie rzeczy po kolei do walizki nie przejmując się żeby je złożyć.. Tak wiem bałaganiara ze mnie Haha.. Gdy już skończyłam zniosłam wszystkie torby na dół do korytarza. Wróciłam się jeszcze tylko po moją gitarę..
- No to wszystko chyba mam - pomyślałam i poszłam do kuchni zjeść śniadanie. Siedziała tam już moja mama z tatą..
-Cześć - powiedziałam do nich i usiadłam na wysokim krześle przy blacie kuchennym i zaczęłam jeść. Płatki owsiane są naprawdę dobre..
- Witaj kochanie - odpowiedzieli mi razem rodzice. Jest mi trochę przykro że ich zostawiam no ale trzeba zaryzykować żeby spełnić swoje marzenia. Przecież są telefony, Skype, zawsze mogą mnie odwiedzić. Po skończonym posiłku postanowiłam zadzwonić do Nat..
- Halo ? - odezwała się moja przyjaciółka..
- Cześć gnoju, spakowana już ? - powiedziałam, śmiejąc się..
- Tak, właśnie miałam do Ciebie dzwonić ale mnie wyprzedziłaś Haha - zaśmiała się..
- To kiedy będziesz u mnie ? Na 14 mamy być na lotnisku a jest 12:30 - powiedziałam. Chce być tam wcześniej w razie byśmy czegoś zapomniały. A znając nas, na bank czegoś zapomnimy..
- Myślę, że zaraz przyjadę. Przebiorę się u Ciebie i będziemy mogły jechać na Lotnisko. - odpowiedziała. W sumie, to ja też muszę się przebrać bo jestem nadal w piżamie..
- Ok, to czekam. Pa - cmoknęłam kilka razy w słuchawkę i rozłączyłam się nawet nie czekając na jej odpowiedź. W czasie, zanim Nat przyjedzie, postanowiłam obejrzeć coś w telewizji. Natrafiłam na wywiad z One Direction i podgłośniłam..
- A więc Harry, wszyscy prócz Ciebie i Nialla mają już swoje ukochane, dlaczego jeszcze żadnej nie znalazłeś ? - zapytała prowadząca..
- Umm.. Myślę że czekam na tę jedyną i mam nadzieję że znajdę ją wśród naszych fanek - odparł. Oh jak słodko. Ciekawe jak będzie wybierać skoro nas jest parę milionów ? Haha, nie wnikam w to..
- Ale przecież ich są tysiące ? - zapytała. A co ją to obchodzi ? Głupia lala w mini i z dekoltem. Pewnie jak się schyli to jej dupę widać..
- Tak, ale czuję że znajdę ją w niedługim czasie i myślę że ona będzie wyjątkowa.. Będę ją kochał tak mocno, jak Niall kocha jedzenie - powiedział a Niall wybuchł śmichem. Cały czerwony prawie spadł z kanapy .. Boże jak ja ich kocham !
- Dobrze a co z Tobą Niall ?
- Jak na razie to moją żoną jest jedzenie ale tak jak Harry powiedział, również myślę, że znajdę ją za nie długo i jedzenie przejdzie na drugie miejsce - odparł nadal śmiejąc się. Ciekawe jak to jest z nimi rozmawiać na żywo..
- Życzę wam szczęścia chłopaki i do zobaczenia ! Wystąpili dla was One Direction ! Dziękujemy ! - powiedziała ta pusta blondynka a oni zeszli ze sceny . Wyłączyłam telewizor i poszłam otworzyć drzwi, bo chwilę temu ktoś do nich zapukał..
- Cześć głupku - powiedziałam do Nat i wpuściłam ją do mojego domu..
- Sama jesteś głupkiem - powiedziała i przytuliła mnie na powitanie - Dzieeń dobry ! - krzyknęła do moich rodziców siedzących w kuchni, którzy po chwili odpowiedzieli jej tym samym..
- Chodź, pójdziemy się przebrać u mnie w pokoju - powiedziałam i ruszyłyśmy na górę.. Wybrałyśmy takie zestawy :
Gdy byłyśmy już gotowe, lekko się umalowałyśmy i zeszłyśmy na dół..
- No dziewczyny, chyba czas się zbierać - powiedziała moja mama..
- Tak, tak już - wzięłyśmy nasze walizki i poszłyśmy dać je mojemu tacie który już czekał przy samochodzie. Włożył je do bagażnika i wsiadł na miejsce kierowcy a mama obok niego, na miejscu pasażera. My z Nat wskoczyłyśmy na tylne siedzenie i zapięłyśmy pasy po czym wszyscy ruszyliśmy na lotnisko. W radiu akurat leciała piosenka I Believe I Can Fly więc wszyscy zaczęliśmy się wydzierać jak banda popaprańców, przy czym niektórzy ludzie patrzeli się na nas dziwnie, raz nawet pokazałam jednemu fakera przez szybę Haha.. W końcu dotarliśmy na lotnisko.. Wysiadłyśmy a mój tata pomógł nam z walizkami i poszliśmy do wielkiego budynku. Usiadłyśmy na krzesełkach, które były meega nie wygodne i czekałyśmy.. Oczywiście to nie byłaby Nat, gdyby nie zaczęła jęczeć że jest głodna.. Poszłyśmy do małej knajpki i zamówiłyśmy coś do jedzenia. Ona wzięła tyle ile ja jem prawie przez cały dzień ! Normalnie żona Horana ! Akurat jadła coś z sosem gdy z głośników wydobył się głos..
- Pasażerowie lotu 234 do Londynu, proszeni są zgłosić się na odprawę po czym przejść do bramek sprawdzających bagaże podręczne. Dziękuje - powiedziała jakaś baba do mikrofonu a Nat zachłysnęła się swoim sokiem.. Boże, co za głupek !
- Już Ci przeszło ? - zapytałam gdy przestała kaszleć. Ta kiwnęła głową na znak że tak i ruszyłyśmy w stronę odprawy. Stanęłyśmy i zaczęłyśmy żegnać się z moimi rodzicami. Niestety rodzice Natalie nie mogli z nią tu przyjechać..
- Córciu, będziemy za Tobą tęsknić - powiedziała mama, prawie płacząc i mnie przytuliła. Potem poszła podduszać Nat a tata podszedł do mnie..
- Mam nadzieję że nie będziecie miały problemów ze znalezieniem pracy. Klucze od domu masz w torebce. Kocham Cię córeńko - dał mi buziaka w policzek i odszedł powiedzieć parę słów Natalie i też ja wytarmosić.. Gdy już skończyliśmy się żegnać ruszyłyśmy machając do nich, w stronę wejścia do samolotu. Usiadłyśmy na swoich miejscach. Wyciągnęłyśmy swoje telefony , podłączając do nich słuchawki i zamknęłyśmy oczy myśląc o tym jak sobie poradzimy tam, w Londynie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam ale zostałam obudzona przez Nat mówiącą że jest jej nie dobrze i że chyba będzie wymiotować. Zerwałam się ze swojego miejsca i pobiegłyśmy do łazienki. Weszłam tam z nią. Ona klęknęła przy toalecie a ja kucnęłam przy niej trzymając jej włosy i lekko klepiąc po plecach. Gdy już skończyła , poszłyśmy z powrotem na swoje miejsca i sprawdzając godzinę , stwierdziłam że zostało nam 20 minut lotu. Jak na zawołanie usłyszałyśmy ten już znienawidzony przeze mnie głos, nawet nie wiem dlaczego..
- Prosimy zapiąć pasy. Zaraz lądujemy. - zapięłyśmy pasy i czekałyśmy aż samolot stanie na betonie. Na szczęście lot obył się bez żadnych turbulencji. Gdy wyszłyśmy z samolotu, poczułyśmy londyńskie powietrze. Zamówiłyśmy taksówkę, która przyjechała po 10 minutach. Wsiadłyśmy do niej i jechałyśmy naprawdę dość długo. Jak tylko nasz powóz Haha zatrzymał sie , obie zaniemówiłyśmy z wrażenia.. !
To w tym cudzie miałyśmy mieszkać !
- Wow - powiedziałam zakrywając buzię ręką. Wyciągnęłyśmy nasze walizki i zapłaciłyśmy naszemu kierowcy z dość sporym napiwkiem. Otworzyłyśmy bramę i dotarłyśmy do drzwi. Przekręciłam zamek w drzwiach i stanęłam jak wryta...
_______________________________________________________________________________
Jest długo wyczekiwany rozdział przez moje koleżanki ! Dziewczyny, pisałam go trzy godziny ale chyba było warto ! :D



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz